Jak wybrać firmę pozycjonującą

Zanim zlecisz SEO: czyli firmy, które twierdzą, że oferują SEO a podkładają SEM

Pozycjonowanie to nie voo-doo. Pozycjonowanie nie polega na wykupywaniu słów kluczowych, a firmy robiące z tego tematu coś nieziemsko skomplikowanego nie są warte Twojego czasu. Pozycjonowanie stron WWW to praca i cierpliwość.

Artykuły o pozycjonowaniu mogą zniechęcić żmudną i często czasochłonną pracą, której SEO wymaga. Dlatego często klienci wybierają kontakt z firmami zajmującymi się ‘pozycjonowaniem’. Niestety, sporo firm na polskim rynku oferujących usługi SEO nie wiedzą wiele więcej o pozycjonowaniu niż sam klient. Tacy pseudo specjaliści żerują na fakcie, że pozycjonowanie / SEO jest nowym trendem, o którym się coraz więcej mówi ale nadal mało pisze i tłumaczy.

Od jakiegoś czasu prawie każda agencja interaktywna oferuje usługi pozycjonowania / SEO i większość z nich nie ma żadnego doświadczenia w temacie. Co gorsza, niektóre firmy mające doświadczenie pod przykrywką SEO tak naprawdę oferują swoim klientom SEM. Klienci w dużej mierze nie rozumieją ani jednej ani drugiej usługi, więc nie wiedzą nawet za co płacą.

A skoro SEO i SEM przynoszą podobne rezultaty, a że klienta interesują głównie efekty, to nikt nie zwraca uwagi, że usługa którą klient wykupił jest inna, niż ta którą otrzymał.

Skoro efekty są takie same to w czym problem? W tym, że:

SEO
  • Wymaga sporo pracy i czasu
  • Daje długofalowe, wyższe wyniki, które zostają nawet gdy podwykonawca odchodzi
  • Wymaga odrobinę specjalistycznej wiedzy
SEM
  • Wymaga znacznie mniej pracy i czasu
  • Daje gorsze wyniki które natychmiastowo mijają gdy przestajesz za nie płacić
  • Samemu możesz prowadzić kampanię SEM bez angażowania w to zewnętrznej firmy

Podczas współpracy wyniki obydwu technik są zbliżone więc klient nie widzi problemu. A skoro klienci szukają usług SEO nie rozumiejąc czym się różnią od SEM, a niektóre agencje niechętnie tłumaczą różnice, to te agencje za cenę droższej usługi (SEO) podkładają tańszy serwis (SEM), mieszając przy tym w pojęciach tak, aby klient jeszcze mniej rozróżniał miedzy jednym zagadnieniem a drugim.

Caveat emptor

W efekcie klienci płacą więcej a otrzymują mniej. W momencie rozwiązania współpracy z takim podwykonawcą, klient automatycznie traci wszystkie świetne wyniki, sprzedaż spada i ruch na stronie topnieje. Gdyby agencja rzeczywiście oferowała SEO to efekty jej pracy (sprzedaż, ruch na stronie, itd.) zostałyby nawet po rozwiązaniu współpracy z nimi.

Pamiętaj: Jeżeli zlecisz działania SEO a dostaniesz SEM, to rezultaty wyparują praktycznie w kilka dni po zakończeniu umowy.

Jeżeli czytasz ten artykuł i nie wiesz do końca jaka jest różnica między SEO a SEM, ani jak rozpoznać nierzetelne firmy, to zachęcamy do przeczytania naszego artykułu:
Po co pozycjonować i jakie są zalety SEO a jakie SEM.

Zanim przejdziemy dalej wspomnimy tylko, że SEM nie jest niczym złym. Natomiast SEM jest czymś diametralnie innym niż SEO, zawiera inne techniki, powinno być używane do innych celów i co za tym idzie niesie za sobą inny koszt niż prawdziwa kampania SEO.

Zleciłeś SEO zewnętrznej firmie:
czyli jak sprawdzić, że podwykonawca realizuje rzetelne praktyki SEO

W świecie SEO pozycjonowanie polega na dwóch metodologiach; White Hat SEO oraz Black Hat SEO.

White Hat SEO to prawidłowe metody pozycjonowania. Jeżeli interesują Cię metody White Hat SEO przeczytaj nasz artykuł o tym jak pozycjonować strony internetowe.

Black Hat SEO to zabronione metody pozycjonowania, które poniżej opiszemy.

Niektórzy ‘specjaliści’ od SEO, aby przedstawić swoim klientom natychmiastowe wyniki z pozycjonowania uciekają się do zabronionych technik SEO. Techniki Black Hat SEO mogą dać natychmiastowe rezultaty, ale gdy zostaną wykryte przez wyszukiwarki, prowadzą do całkowitego wykluczenia Twojej strony z wszystkich wyników wyszukiwarki. Czyli, wpisując w Google nazwę Twojej strony nie znajdziesz jej w żadnych wynikach.

Dlaczego niektórzy praktykują Black Hat SEO? Z prostego powodu; jest to tania i szybka metoda na zaistnienie w pierwszych wynikach w wyszukiwarce. Niektórzy robią to świadomie, inni nieświadomie myśląc, że wpadli na genialny pomysł, o którym nikt wcześniej nie pomyślał. Niestety, rezultaty w obydwu wypadkach są takie same, wykluczenie z wyszukiwarki.

Czasami może się wydawać osobie używającej tych metod, że przechytrzy wyszukiwarkę (co jest naiwnym tokiem rozumowania biorąc pod uwagę nakłady pracy i pieniędzy jakie wyszukiwarki typu Google przeznaczają na tropienie i usuwanie takich stron). Niestety, nawet jeżeli uda się chwilowo przechytrzyć wyszukiwarkę, to konkurencja, która równie często sprawdza wyniki, bardzo szybko zakomunikuje wyszukiwarce jeżeli znajdzie na Twojej stronie ślady technik Black Hat SEO.

Problem też stwarzają same wyszukiwarki jak Google przez arbitralne i nieprecyzyjne określenia reguł ‘fair-play’. Np. Google twierdzi, że poprawną metodą optymalizacji stron internetowych jest wymiana linków z innymi serwisami. Jednak jeżeli spróbujesz wymienić się sporą ilością linków z inną stroną w krótkim odstępie czasu, lub spróbujesz wykupić linki na innej stronie, lub podlinkujesz do stron, które są poniekąd spamem, to Google może ukarać Twoją stronę wykluczając ją z wyników.

Czym jest Black Hat SEO?

Black Hat SEO rozpoznasz po następujących 5 głównych elementach:

  • strona, na której nie ma treści, lecz mieści dziesiątki lub setki samych słów kluczowych
  • strona, na której jest treść, ale w tej treści są nieprzyzwoite ilości powtórzeń słów kluczowych (ponad 30% treści to same słowa kluczowe)
  • strona, gdzie jedna kolumna zawiera treść, a inna kolumna jest zapchana dziesiątkami bądź setkami słów kluczowych
  • strona, gdzie nad tekstem, bądź pod nim, jest upchana lista słów kluczowych często w kolorze tła w taki sposób żeby nie były widoczne dla czytelnika (możesz je zauważyć zaznaczając cały tekst na stronie)
  • strony, które automatycznie przekierowują na inna witrynę (cloaking pages)

Techniki te mogą okazać się chwilowo skuteczne, ale w momencie gdy są rozpoznane przez wyszukiwarkę prowadzą do ‘wyrzucenia’ strony z wszystkich wyników wyszukiwarki. Gra nie warta świeczki.

Niezbyt lotne pomysły w SEM:
czyli jak zniechęcić użytkowników do odwiedzania Twojej strony

SEM (search engine marketing) to popularne metody zaistnienia w wyszukiwarkach. Tak jak z wszystkimi rzeczami, które są popularne, stają się one z czasem powtarzane bez umiaru aż większość społeczeństwa ma ich dosyć. Jednak reklamowcy nadal je natrętnie używają nie chcąc uwierzyć, że skuteczność tych metod dawno sięgnęła zera.

Tak jak reklama telewizyjna dawno temu straciła swój seksapil dzięki zwiększonej częstotliwość przekazu i pomimo coraz to bardziej nachalnych prób zwrócenia na siebie uwagi, podobnie dzieje się z niektórymi metodami SEM.

Najgłupszym, chociaż być może jeszcze czasami skutecznym dla kilku grup odbiorców (czytaj: 2-3 latków), sposobem zniechęcenia użytkownika do odwiedzenia Twojej strony są pop-up boxes.

Pop-ups (PO-Prostu-UPierdliwe)

Pop-ups to te genialne reklamy, które pokazują marginalną kreatywność ich twórców. Tam gdzie są używane, pop-up odnajdziesz od razu po wejściu na stronę. Przeważnie latają gdzieś po całym ekranie ze schowanym guzikiem kasującym tak żebyś nie mógł ich wyłączyć.

Reklama ideał czyż nie? Zawsze na wierzchu, musisz ją zauważyć i nawet nie możesz jej wyłączyć – BRAWO!

Niezrozumiale jest to, że na zachodzie, na wiodącym rynku reklamy internetowej, którym jest USA, dawno temu zaniechano już używania pop-ups na szeroką skalę. Jednak w Polsce ten głupkowaty format reklamy nadal jest aktualny i nabiera nowego, jeszcze bardziej wyrafinowanego charakteru.

Najczęściej w Polsce spotkasz reklamę pop-up na portalach internetowych typu gazeta.pl, Onet.pl lub innych. Jakby wrzucenie irytującego pop-up nie wystarczyło geniuszowi, który myśli, że tym sposobem zachęci użytkownika do odwiedzenia jego strony, to w Polsce dodaje się jeszcze do tych reklam (z powodów absolutnie niezrozumiałych) piskliwy jazgot i dźwięk. Rozumiemy, że skoro obrazek lub filmik reklamy nie zachęca wystarczająco, to dodanie irytujących dźwięków jakoś magicznie zmieni nasze nastawienie i przekona do kliknięcia?

Porównamy to tylko do sytuacji gdy siedząc w samolocie czytasz gazetę i nagle ktoś obok włącza bębniącą muzykę ze słuchawek… Zwraca uwagę? Oczywiście. Czy powoduje to, że chcesz zapytać jaki to za zespół bo też chciałbyś kupić ten album? Raczej nie. Wręcz na odwrót, prawdopodobnie powoduje irytacje i niechęć do zespołu nieszczęśnie bębniącego ze słuchawek. Już nie wspominając o niechęci jaką powoduje właściciel słuchawek (w świecie reklamy tym właścicielem słuchawek jest firma starająca się promować używając pop-ups).

Kto wpadł na pomysł, że wchodząc na portal informacyjny, lub jakiś inny, gdzie użytkownik wchodzi aby znaleźć informacje i przeczytać artykuł, wrzucenie mu na ekran irytującej reklamy szamponu z muzyka disco-polo zachęci go do kliknięcia?

Nie bez przyczyny oglądalność pop-ups i banner-ads spadla w USA do poziomów tak marginalnych (mniej niż 0.8%), że większość budżetów na reklamę w Internecie przeznaczonych są głównie na reklamy tekstowe.

Bannery z dźwiękiem

Bannery to reklamy w pionie lub poziomie. Znajdziesz je przeważnie na jednej z pionowych kolumn strony internetowej, lub poziomo nad/pod głównym tekstem. Tak jak zwróciliśmy uwagę w punkcie powyżej, bannery są coraz mniej skuteczne w zachęcaniu osób do kliknięcia na nie. Bannery w Internecie stały się tym czym są reklamy w telewizji, mankamentem.

Bannery zajmują przestrzeń na stronie, i są prawie w zupełności ignorowane przez internautów. Ich CTR (click-through-rate, czytaj: konwersja) spadły do poziomów raptem pół procentowych. Jednak nadal są używane i wciskane w każdy skrawek witryny, z nadzieja, że ktoś, chyba przez przypadek, na nie kliknie.

Ale, chociaż bannery same w sobie dużo nie szkodzą, (a to, że nie są efektywne to problem ich właścicieli) to stają się problemem użytkowników, gdy zawierają w sobie te same irytujące dźwięki co pop-ups. Najbardziej zniechęcające bannery włączają się automatycznie w momencie otworzenia strony.

Efekt mizerny i podobny do pop-ups z dźwiękiem. Ciekawi nas, kiedy wreszcie te biedne dusze odpowiedzialne za tego typu reklamy pogodzą się z faktem, że niezależnie od ilości decybeli dodanych do takiej reklamy, i tak nikt na nie nie kliknie.

(Prze)Licytowanie słów kluczowych w Adwords

Kolejną pułapką, w którą wpadają niektórzy amatorzy reklam w Internecie to podbijanie cen słów kluczowych w Adwords. Jest to problem powszechny i spowodowany nie tyle niewiedzą niektórych osobników, lecz ogólną bezmyślną praktyką wielu firm zajmujących się prowadzeniem kampanii SEM i Adwords.

Firmy skupują setki, tysiące lub setki tysięcy słów kluczowych po czym licytują najwyższe stawki, podbijając tym samym niepotrzebnie ich koszt w górę. Oczywiście konkurencja, która nigdy nie śpi, automatycznie stara się przebić cenę. Efekt; cena ponownie wędruje w górę. Tak w kółko aż dochodzi do nieprzyzwoitych stawek kilkunastu dolarów za kliknięcie na słowo.

W efekcie wszyscy podbijają sobie ceny za słówka powyżej przeciętnej, podnosząc koszt dla innych oraz dla siebie. Plan istnie genialny.

Problem ten potęguję się przez ignorancję wielu firm i pazerność innych na bycie na pierwszym miejscu w wynikach sponsorowanych. Naprawdę niezrozumiałe jest to dążenie do pierwszego miejsca w wynikach sponsorowanych, skoro internauci patrzą z rezerwą na wszystkie miejsca w wynikach sponsorowanych. Może warto przeanalizować swoją strategię i pomyśleć o tym, że będąc na miejscu 2-4 otrzyma się porównywalną ilość kliknięć, lecz po o wiele niższej cenie.

Flash i muzyka na stronach WWW

Tak jak zapewnie już zauważyliście, nie lubimy dźwięku ani w reklamach internetowych ani na stronach WWW. Powód jest prosty, muzyka i dźwięki, które Ty lubisz, niekoniecznie trafią w gusta Twojego odbiorcy. Więc po co go z bata zniechęcać do Twojej witryny?

Poza stronami zawierającymi muzyczną treść, nie ma najmniejszego uzasadnienia do dodawania muzyki lub dźwięków do Twojej strony. Internauci nie przyszli na nią żeby słuchać Twoich ulubionych utworów.

Natomiast większym błędem w kwestii pozycjonowania i SEM jest używanie Flash na stronach. Firmy często zostają kuszone przez projektantów stron aby stworzyć całe witryny oparte na Flash. Dzięki temu strony są ‘ładniejsze’, ruchome i bardziej interaktywne. Niestety, strony stworzone w Flash nie są dobrze indeksowane przez wyszukiwarki, a co za tym idzie przeważnie osiągają mizerne wyniki.

Problem tkwi w ograniczonych możliwościach wyszukiwarek w sprawdzaniu treści stron zaprojektowanych wyłącznie w Flash. Chociaż ostatnio Google zrobiło postępy w indeksowaniu Flash’u, niestety nadal wiele stron stworzonych w tej technologii pozostaje źle zindeksowanych.

Strony oparte o Flash mogą być całkiem dobrze pozycjonowane, pod warunkiem, że istnieje kopia tej strony w wersji HTML, która jest dobrze zoptymalizowana. Niestety, wiele firm mających strony we Flash, pozostają tylko przy tej wersji bez tworzenia kopii w HTML i tym samym ograniczając skuteczność własnych witryn.

To tak jakbyś był sprzedawcą kwiatów na bazarze i stworzył najpiękniejszą na świecie kwiaciarnię, którą umieściłeś na samym końcu placu, za toaletami i za betonową ścianą zakrywającą całą Twoją witrynę przed wszelkimi przechodniami.

Jeżeli stworzyłeś piękną i wspaniałą stronę, to nie popełniaj tych błędów i postaraj się zaprojektować ją wedle technik SEO tak aby inni mogli do niej dotrzeć i ją znaleźć.

Aby dowiedzieć się o skutecznych technikach pozycjonowania, przeczytaj nasz artykuł Jak pozycjonować strony internetowe.

^ do góry